W dzisiejszych czasach praktykowane są cztery metody wentylacji:
1. respirator i tracheotomia;
2. respirator i maska;
3. stymulator nerwu przepony;
4. żelazne płuco.
O ile pierwsze trzy metody są zapewne wszystkim doskonale znane,
o tyle współczesne zastosowanie „żelaznego płuca” jest pewnego rodzaju zaskoczeniem.
Urządzenie jest pierwszą w historii maszyną służącą do resuscytacji,
opracowaną w 1928 roku przez Phillipa Drinkera i Louisa Shaw.
Ogromny rozwój zastosowania żelaznych płuc nastąpił w połowie XX wieku.
Wynalazek odegrał Szczególną rolę podczas epidemii polio.
Jak działa?
Mechanizm jest bardzo prosty. Osoba korzystająca z żelaznego płuca jest umieszczana wewnątrz cylindra bądź pod obciskającą klatkę piersiową „obręczą”. W trakcie wdechu dochodzi do skurczu głównego mięśnia oddechowego jakim jest przepona co powoduje jej obniżenie. Dzięki temu następuje zwiększenie pojemności klatki piersiowej, a tym samym spadek ciśnienia w jej wnętrzu, co prowadzi do przepływu powietrza do płuc – następuje wdech.
Obecnie żelazne płuca stanowią margines współczesnej terapii wentylacyjnej,
gdyż większość pacjentów korzysta z respiratorów generujących nadciśnienie.
Głównym problemem tego sprzętu są jego gabaryty, powodujące ograniczenie mobilności.
Należy jednak pamiętać, że współczesne „żelazne płuca” to już nie olbrzymie cylindry-łóżka,
ale przenośne lekkie tarcze!!!!
Zalety:
– jest to metoda nieinwazyjna (pozwala uniknąć/zastąpić tracheotomię)
– metoda nie wymaga sterylności (jak tracheotomia)
– nie spowalnia rozwoju mowy (jak tracheotomia)
– płuco generuje ciśnienie negatywne, dzięki czemu oddychanie jest fizjologiczne (w przeciwieństwie do respiratorów, które niszczą płuca)
– nie prowadzi do deformacji twarzy i uzębienia (jak maska)
Wady:
– ryzyko wystąpienia niedrożności dróg oddechowych
– problem związany z mobilnością sprzętu
– ograniczone możliwości pozycji snu (na wznak i na boku).
Poniżej fotografia współczesnego płuca.
Przedstawiciele Polskiej Fundacji CCHS przeprowadzili wywiad z nastolatkiem i jego rodzicami, którzy używają tej metody i bardzo sobie ją chwalą.
Sprawdzili też działanie płuca na własnej skórze.
Generowany ruch jest zaskakująco delikatny.
Może warto rozważyć taką alternatywę?
